PituPitu, czyli takie sobie dywagacje
3 kwietnia 2014

Zaczarowany język urzędniczy…

Do niedawna moim ulubionym zwrotem w gąszczu urzędniczych rozmów było:
oświadczenie o prawie do dysponowania nieruchomością na cele budowlane
Wow. Długo zapamiętywałam ten tytuł.
Teraz mam coś lepszego. Od jakiegoś czasu do wniosku o pozwolenie na budowę potrzebny jest dokument, którego nazwy nie jestem w stanie do dzisiaj zapamiętać:
analiza możliwości racjonalnego wykorzystania wysokoefektywnych systemów alternatywnych zaopatrzenia w energię i ciepło.
uff. Dla mnie nie do zapamiętania. Nie mówiąc już o tym, że słowo wysokoefektywnych napisane jest błędnie…

PS: Dla niewtajemniczonych powiem, że ta analiza to takie gdybanie, co by było gdybyśmy zastosowali inne źródło energii niz chcemy i mamy zaprojektowane. Analiza nie jest nikomu do niczego potrzebna, ale za to parę osób może zarobić, bo dokument ten jest wymagany do wniosku o pozwolenie.